Długo zastanawiałem się nad tym jak zabrać się do tego postu. Mam w tym temacie tyle do opowiedzenia, że zabrakło by mi kartek A4 na blogu 😉 Najlepszym rozwiązaniem zarówno dla mnie (łatwiejsza organizacja) i dla Was (przejrzystość wpisów) będzie stworzenie wpisu zbiorczego, który właśnie czytasz. Całą wyprawę podzielę na dni a w dolnej części tej strony znajdzie się spis treści z odnośnikami do poszczególnych miast, które przyszło nam zwiedzać. Tym postem chcę udowodnić, że nawet jeśli nie masz góry żywej gotówki przy sobie to mimo wszystko DA SIĘ zwiedzić niezły kawałek Europy. Wystarczy tylko chcieć. Serio.

Mówicie, że chcecie coś na zachętę? OK! 8200 kilometrów, ponad 30 Hiszpańskich miast, 30 dni w podróży – koszt około 4000zł. Na dwie osoby. Brzmi niesamowicie? W takim razie zapraszam Cię do dalszego czytania!

8200Plan był prosty. Zwiedzić jak najwięcej za jak najmniej. 70% kosztów to tak naprawdę paliwo i płatne autostrady. Gdybyśmy mieli więcej czasu to koszt paliwa moglibyśmy mocno zredukować za pośrednictwem serwisów do dzielenia przejazdów. Nie chciało się nam. Jedyną trasę, którą dzieliliśmy z innymi podróżnikami to Katowice -> Barcelona. Od każdego podróżnika otrzymaliśmy 350zł za ten przejazd. 2200 kilometrów które pokonaliśmy kosztowało nas… W sumie to nie kosztowało nas nic. Ba! Jeszcze zarobiliśmy ok 100zł. Nasze autko pali średnio 5-6 litrów ropy. Na baku przejeżdżamy 700-800 kilometrów. Szybkie obliczenia i w Barcelonie byliśmy po niespełna 3 pełnych tankowaniach za około 600zł. Dostaliśmy 700 więc chyba było opłacalne? 😉

Orientacyjny przebieg trasy możesz zobaczyć na poniższym screenie:

Dookoła Hiszpanii

Z góry unikaliśmy płatnych dróg chcąc maksymalnie zaoszczędzić. Wiemy, że czasem jest to złudna oszczędność (często koszt paliwa na bezpłatnej trasie jest porównywalny z opłatą winiety – jednak tym razem tak nie było). W Polsce, chcąc wspierać naszą gospodarkę, zapłaciliśmy jedynie za odcinek autostrady A4 i była to jedyna opłata aż do samej Barcelony. Drogi w Niemczech, co tu dużo ukrywać – są bardzo dobrej jakości. Często 3-4 pasy w jedną stronę i to nie wydając ani grosza. Dodatkowo prędkość przelotowa na takim poziomie, że jazda aż do granicy Francuskiej to sama przyjemność.

Przyjemność ta jednak została brutalnie skorygowana po minięciu znaku „France”. Dróg płatnych nie ocenię – koszt przejechania pod granicę Hiszpańską to około 500zł w jedną stronę. Mało opłacalna zabawa zakładając mały budżet. Wybraliśmy opcję bezpłatną. Drogi koszmar! W większości czasu jedziemy przez „centra” małych wsi. Często maksymalna prędkość to 60km/h. Raz zaryzykowaliśmy przyśpieszyć trochę do 70km/h ale szybko oślepił nas pierwszy schowany w śmietniku fotoradar. Na szczęście do tej pory żadna pamiątka z wakacji do nas nie przyszła więc traktujemy to jako ostrzeżenie. Nie polecamy 😉 Od tej poru już nie narzekam na stan dróg w naszym pięknym kraju.

Cudze chwalicie, swojego nie znacie

Hiszpania natomiast dała poznać się z dobrej strony. Drogi niezniszczone, dobrej jakości. Mają zresztą do tego idealny klimat więc trudno się dziwić. Co rzuciło nam się najbardziej w oczy jeśli chodzi o drogi w tym kraju? RONDA! Autentycznie! Zrobiliśmy tysiące kilometrów po Hiszpanii i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że skrzyżowań równoległych tam praktycznie nie ma. Przez całą drogę przejechaliśmy może z kilka takowych – reszta głównych skrzyżowań to ronda. Każde pięknie zdobione. Zawsze jakiś posąg, figura, mostek, fontanna… Nie dziwię się, że mają kryzys – cały budżet przeznaczają chyba na odpicowywanie rond 😉

Dobra, dość już o drogach – przejdźmy może do samej wyprawy docelowej. Jesteśmy w Hiszpanii – dodatkowo mamy o 100zł więcej w kieszeni. Możemy na nowo ułożyć sobie życie. 😉 Perspektywa tego, że zrobiliśmy trasę liczącą ponad 25 godzin jazdy, a nie kosztującą nas ani złotówki tylko zaostrzyła nasz apetyt na podróż. Każdy z Was pewnie myśli sobie teraz – no ale co z noclegami? Co dzień byliśmy w innym mieście. Często w mieście, którego nawet nie planowaliśmy. Trudno byłoby organizacyjnie ogarnąć hotele/hostele, a dodatkowo to ogromny koszt licząc na 2 osoby. Średni koszt noclegu dla pary to około 50 Euro. ~250zł za nocleg! Szybka kalkulacja i 30 dni naszej podróży to koszt 7500zł. No ale przecież jeszcze jesteśmy „młodzi” i szaleństwa nam nie obce!

A czemu by nie spać w samochodzie? No właśnie! Teraz każdy z Was pewnie uderza się w czoło mówiąc sobie „no nienormalni”. Pewnie mają kampera albo chociaż jakiś transporter! Nic z tych rzeczy… Nie mamy nawet kombi… Średniej wielkości auto dodatkowo ze ściętym tyłem. Tutaj musicie mi uwierzyć na słowo, ale jako wielki leniuch i śpioch stwierdzam, że spało mi się w aucie WYGODNIE! Czasem nawet za wygodnie co skutkowało 10 godzinnym snem. Kluczem do sukcesu jest tylna składana kanapa. Jeśli w Waszym aucie składa się ona na równo z poziomem bagażnika to jesteście w tej komfortowej sytuacji co my!

Kanapa złożona, materac ulokowany na swoim miejscu – oto nasz mobilny dom na najbliższy miesiąc przygotowany do zamieszkania.

Dodatkowe modyfikacje jakie poczyniliśmy to przyciemnione szyby. Wybraliśmy najciemniejszą folię, która z zewnątrz jest czarna jak smoła, natomiast od wewnątrz auta wszystko jest widoczne. Ma to znaczenie zarówno w redukcji temperatury (auto nie nagrzewało się od środka), jak i poprawia bezpieczeństwo – nikt nie mógł zaglądnąć nam do środka. Przednie szyby przykryliśmy sreberkiem odbijającym światło i nie rzucaliśmy się przez to zbytnio w oczy tubylców. Taki zestaw dał nam możliwość noclegu dosłownie wszędzie – od parkingów leśnych, stacji benzynowych, kończąc na centrach miast co również praktykowaliśmy.

Jeśli tylko nie przeraża Cię wizja spania w bagażniku swojego auta to jest to naprawdę świetna opcja na zwiedzanie! Nie płacisz za noclegi, nie denerwujesz się czy zdążysz z check-inem w hotelu, a dodatkowo jesteś mega mobilny i możesz elastycznie zmieniać swoje plany podróżnicze praktycznie z dnia na dzień. Gdyby nie ta możliwość nie zwiedzilibyśmy kilku miejsc, które okazały się hiszpańskimi perełkami, takie jak np Albarracin,  które stało się naszym numerem jeden.

Higiena to kolejny temat, który trzeba poruszyć jadać w tak długą wyprawę. Niestety nie zmieściliśmy kabiny prysznicowej we wnętrzu naszego auta ale… udało się to zrobić na zewnątrz naszego pojazdu 🙂 Do idealnego zestawu będzie wam potrzebny sznurek, kanister z kranikiem i zasłonka. Kanister jaki nam udało się załatwić jest dość oryginalny. Nie będziemy reklamować firmy, w której go kupiliśmy ale jest on składany (po złożeniu mieści się w schowku samochodowym), a po napełnieniu mieści w sobie 15 litrów płynu. Zakończony jest kranikiem co znacznie ułatwiło nam branie „prysznica”. Ta opcja jest dobra gdy jesteście na uboczu. Las, dzika plaża czy pustynia – to tak używaliśmy tego rozwiązania. Najczęściej jednak prysznice były ogólnodostępne na plażach co z powodzeniem zdawało swój rezultat i pozwalało utrzymać nasze samopoczucie w dobrej kondycji. Gdy w danym miejscu nie mogliśmy skorzystać z żadnej tej opcji ostatecznie zostawały nam stacje benzynowe. W większości posiadają one płatne prysznice i w cenie 1-2 Euro mogliśmy wziąć godzinny gorący prysznic.

mycieJedzenie to temat rzeka i dla każdego będzie to inna forma i koszt. Jedni są w stanie wyżywić się przez miesiąc za 1000zł, a dla innych i 3 tysiące to będzie za mało. My nie chcieliśmy całkowicie sobie żałować będąc w takiej podróży – smakowaliśmy ichniejszych przysmaków i często odwiedzaliśmy różne bary/restauracje. Warto jednak zainstalować sobie aplikację na smartfona wyszukującą różne okazje i kupony – my zaoszczędziliśmy dzięki temu sporo gotówki. Np. w środy i niedziele odwiedzaliśmy sieciówkę „100 Montaditos” gdzie były mega przeceny i za grosze można się było nieźle najeść 😉 Aby jednak nie było tak różowo, że tylko po knajpach się stołowaliśmy… Mieliśmy ze sobą kuchenkę gazową i często stawaliśmy w różnych miejscach, aby rozłożyć swoją przenośną kuchnię i coś ugotować. Dużo produktów mieliśmy wziętych jeszcze z Polski więc było to bardzo tanie rozwiązanie, a jeszcze pozwoliło zaoszczędzić nieco grosza.

jedzonkoAby jednak nie zanudzić Was już tak straszliwie przydługim wstępem – zapraszam Was do zaglądania w kolejne wpisy o naszej podróży dookoła Hiszpanii. Ten wpis będzie aktualizowany i z biegiem czasu spis treści stanie się linkowym kompendium naszej podróży.

Spis treści:

  1. Barcelona
  2. Tarragona
  3. Zaragoza
  4. Albarracin
  5. Teruel
  6. Valencia
  7. Alicante
  8. Cartagena
  9. Granada
  10. Almeria
  11. Cordoba
  12. Kadyks
  13. Sewilla
  14. Merida
  15. Caceres
  16. Placencia
  17. Salamanca
  18. Zamora
  19. Leon
  20. Gijon
  21. Santilla del mar
  22. Santander
  23. Bilbao
UDOSTĘPNIJ